Dominika Chorosińska ponownie znalazła się w centrum zainteresowania. Posłanka PiS, o której ostatnio było głośno za sprawą jej zachowania podczas obrad Sejmu, tym razem zabrała głos w sprawie Rzeczniczki Praw Dziecka. Chorosińska pokazała oficjalne pismo dotyczące odwołania Moniki Horny-Cieślak. Powodem jest sprawa dwojga małych dzieci, które po interwencji RPD trafiły do placówki opiekuńczo-wychowawczej. Sąd nakazał później ich powrót do rodziców, a w uzasadnieniu zakwestionował sposób, w jaki uruchomiono kolejne działania wobec rodziny. Teraz posłanka domaga się konsekwencji wobec rzeczniczki.
Sprawa nabrała rozgłosu po publikacji portalu Zero.pl. Z ustaleń serwisu wynika, że po zdarzeniu z udziałem matki i jej dziecka policja oraz kurator początkowo nie widzieli podstaw do natychmiastowego odebrania dzieci. Ostatecznie trzy- i czterolatek trafili jednak do placówki. Sąd rodzinny nakazał ich natychmiastowy powrót do rodziców. Horna-Cieślak przedstawiła swoją wersję.
Chorosińska pokazała oficjalne pismo
Dominika Chorosińska opublikowała wniosek o odwołanie Moniki Horny-Cieślak z funkcji Rzeczniczki Praw Dziecka. Posłanka zarzuca jej w związku ze sprawą przekroczenie właściwej roli urzędu i niewłaściwe wykorzystanie państwowych instytucji.
W swoim wpisie Chorosińska zwraca uwagę przede wszystkim na los dwojga dzieci. Posłanka określiła działania w tej sprawie jako przykład „przemocy instytucjonalnej”, odwołując się do oceny zawartej w uzasadnieniu sądu.
Dzieci 3 i 4-letnie trafiły do domu dziecka! Policja, kurator i sąd nie widzieli podstaw. Mimo to Rzecznik Praw Dziecka nie odpuściła. Sprawę ujawnił Kanał Zero. Sąd nazwał to później po imieniu: PRZEMOC INSTYTUCJONALNA ! Rzecznik ma chronić dzieci — nie puszczać w ruch całą machinę państwa, ponieważ ktoś się do niej źle odezwał. Złożyliśmy wniosek o odwołanie Moniki Horny-Cieślak. Ten urząd nie może być narzędziem w rękach osoby, która nie potrafi funkcjonować zgodnie z prawem i zarządzać ludźmi ( posądzona o mobbing) – czytamy.
Dzieci trafiły do placówki po interwencji RPD
Sprawa dotyczy wydarzeń z 14 sierpnia. Monika Horna-Cieślak była wówczas świadkiem sytuacji, w której matka miała szarpnąć dziecko i krzyczeć na nie. Rzeczniczka poinformowała policję o zdarzeniu. Sama później podkreślała, że była bezpośrednim świadkiem przemocy fizycznej i psychicznej wobec dzieci.
Jak opowiadała rzeczniczka w rozmowie z Januszem Schwertnerem, matka miała krzyczeć do dziecka: “przez ciebie mam tylko same problemy, ty k…” i szarpać je.
Według opisu Zero.pl dalsze działania prowadzone były mimo wcześniejszych ocen służb i sądu. Kurator przeprowadził wywiad środowiskowy i nie wskazał na potrzebę natychmiastowego umieszczenia dzieci w pieczy zastępczej. Sąd również wcześniej nie zdecydował o odebraniu ich rodzicom.
Ostatecznie dzieci znalazły się jednak w placówce opiekuńczo-wychowawczej. Późniejsze postanowienie sądu nakazało ich natychmiastowy powrót do rodziców. W uzasadnieniu sąd wskazał, że sposób podjęcia działań wobec rodziny mógł nosić „wyraźne znamiona przemocy instytucjonalnej” i ocenił zastosowane rozwiązania jako rażąco nieproporcjonalne do opisanego zdarzenia.
RPD odpowiada na zarzuty
Monika Horna-Cieślak przedstawiła własną wersję wydarzeń. Rzeczniczka podkreśla, że jej reakcja była związana z tym, co sama zobaczyła na ulicy. Twierdzi również, że Biuro RPD dysponuje szerszą dokumentacją dotyczącą rodziny.
Według jej relacji w materiałach znajdują się m.in. informacje dotyczące wcześniejszych problemów rodziny, Niebieskich Kart oraz sygnałów przekazywanych przez sąsiadów. RPD zaznaczyła, że dokumentacja dotycząca przemocy wobec dzieci miała być gromadzona już w 2025 roku przez różne instytucje.
Horna-Cieślak stanowczo sprzeciwia się zarzutowi, że jej działania były nieuzasadnione. Wskazuje, że jej obowiązkiem jest reagowanie na sygnały dotyczące możliwego krzywdzenia dzieci.
Politycy chcą odwołania rzeczniczki
Sprawa wywołała już reakcje polityczne. Wniosek o odwołanie Moniki Horny-Cieślak przygotowało Prawo i Sprawiedliwość. Wcześniej podobny krok zapowiedziało ugrupowanie Rozwój Plus.
Do sprawy odniósł się także Marcin Horała, który zapowiedział działania w sprawie odwołania RPD.
Rocznie 30 dzieci umiera na skutek przemocy domowej. Często małe dzieci (…). Będę takim Rzecznikiem Praw Dziecka, który będzie walczyć o dzieci, o ich bezpieczeństwo. Dość przemocy wobec dzieci. Dość marginalizowania przemocy wobec dzieci. Po prostu dość – mówiła RPD na kanale Gońca.
