Jarosław Kaczyński pojawił się we wtorek późnym wieczorem przed gmachem Trybunału Konstytucyjnego w Warszawie.
Jak relacjonuje Polsat News, politycy opozycji zebrali się przed budynkiem w reakcji na zapowiadane przez rząd zmiany personalne w tej instytucji.
Zgromadzenie otworzyło kolejny rozdział sporu o obsadę sądu konstytucyjnego.
Prezesowi PiS towarzyszyli parlamentarzyści, m.in. Antoni Macierewicz i Mariusz Gosek. Swoją obecność Kaczyński tłumaczył końcem miesiąca i obawą przed siłowym przejęciem budynku.
– Przyszedłem tutaj, bo kończy się wrzesień, bo była ta zapowiedź, że we wrześniu muszą wejść i w związku z tym doszedłem do wniosku, że moim obowiązkiem jest tutaj być w tym momencie – oświadczył.
Apel o opór i sygnały z Sejmu
Przed budynkiem prezes PiS wezwał działaczy i sympatyków do masowego sprzeciwu.
– Chodzi o to, żeby opór miał charakter społeczny, żeby było jak najwięcej osób, jak najwięcej parlamentarzystów – apelował.
Zwrócił też uwagę na wygaszone światła w siedzibie sądu.
– Patrzę na Trybunał, jest ciemno, to znaczy, że tam nikogo w tej chwili nie ma – zauważył prezes PiS.
Przyznał jednocześnie, że nie wyklucza, iż coś może się wydarzyć tej nocy.
Jego zdaniem o planach rządu świadczy sejmowy kalendarz.
– Zrobili tydzień wolny od posiedzenia. Normalnie byłby w tym tygodniu Sejm, czyli byliby posłowie blisko tutaj, kilkaset metrów stąd. A teraz ich nie ma. Ogromna większość nie mieszka w Warszawie – mówił.
Co zapowiedział minister sprawiedliwości
Pikieta to bezpośrednia reakcja na zapowiedzi ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka. W miniony czwartek w RMF FM minister ogłosił, że w perspektywie kilku tygodni rozpocznie się „odbudowa” w Trybunale Konstytucyjnym.
Pytany o to, czy do siedziby Trybunału wejdzie policja, Żurek odpowiedział, że przede wszystkim mają tam wejść sędziowie uznawani przez niego za uprawnionych, czyli wszyscy wybrani przez Sejm. Dopytywany, czy stanie się to w asyście policji, stwierdził, że wszystko zależy od postawy prezesa TK Bogdana Święczkowskiego.
– Wydaje mi się, że grunt usuwa mu się sukcesywnie spod nóg – dodał.
Minister zaznaczył przy tym, że kluczowe będą najbliższe decyzje Kancelarii Prezydenta:
– Najpierw czekajmy, co powie Kancelaria z panem Maciejem Berkiem.
Skąd wziął się spór
Źródłem konfliktu jest spór prawny, który ciągnie się od marca. Sejmowa większość wybrała wtedy sześcioro nowych sędziów Trybunału, ale prezydent Karol Nawrocki zaprzysiągł tylko dwoje z nich — Magdalenę Bentkowską i Dariusza Szostka. Pozostała czwórka, czyli Krystian Markiewicz, Marcin Dziurda, Anna Korwin-Piotrowska i Maciej Taborowski, złożyła ślubowanie 9 kwietnia w Sejmie, posługując się formułą „wobec prezydenta”.
Prezes Trybunału Bogdan Święczkowski uznał jednak, że taka procedura jest nieważna, i nie pozwolił tej czwórce orzekać. Bez zaprzysiężenia pozostał też Maciej Berek, którego Sejm powołał na sędziego TK na początku września.
