Poważne utrudnienia dotknęły w poniedziałek lotniska w Krakowie i Katowicach. Ruch samolotów został czasowo wstrzymany z powodu utraty łączności z niewielką maszyną cywilną.
Samoloty zmierzające do obu portów musiały pozostać w powietrzu lub zmienić miejsce lądowania. Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych ujawniło szczegóły działań podjętych ze względów bezpieczeństwa.
Do zdarzenia doszło w poniedziałkowe popołudnie w polskiej przestrzeni powietrznej. Problemy rozpoczęły się po utracie łączności radiowej z jednym z niewielkich samolotów cywilnych.
W związku z sytuacją wstrzymano operacje na lotniskach Kraków-Balice oraz Katowice-Pyrzowice. Okoliczności zdarzenia przed godz. 16 wyjaśnił ppłk Jacek Goryszewski, rzecznik prasowy Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych.
Lotniska w Krakowie i Katowicach wstrzymały ruch samolotów
Problemy z łącznością z niewielką maszyną cywilną doprowadziły do nagłego ograniczenia ruchu lotniczego nad częścią południowej Polski. Decyzja objęła dwa duże porty lotnicze – Kraków-Balice oraz Katowice-Pyrzowice. Samoloty zbliżające się do tych lotnisk nie mogły przez pewien czas rozpocząć normalnego podejścia do lądowania.
Powodem był brak kontaktu radiowego z jednym z samolotów znajdujących się w polskiej przestrzeni powietrznej. Jak przekazał „Super Expressowi” rzecznik prasowy Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych, sytuacja wymagała zastosowania procedur bezpieczeństwa.
– Ruch samolotów musiał zostać wstrzymany z uwagi na utratę łączności z jednym z niewielkich samolotów cywilnych, ale już łączność została nawiązana. Ze względów bezpieczeństwa trzeba było przechwycić ten samolot. Sytuacja została wyjaśniona, zaraz wszystko zacznie wracać do normy – przekazał przed godz. 16:00 “Super Expressowi” ppłk Jacek Goryszewski.
Z wypowiedzi rzecznika wynika, że kontakt z maszyną udało się ostatecznie przywrócić. Wcześniej ze względów bezpieczeństwa zdecydowano jednak o jej przechwyceniu. To właśnie działania związane z tym zdarzeniem doprowadziły do czasowego wstrzymania ruchu na obu lotniskach.
Samoloty krążyły nad regionem. Jeden lot przekierowano do Wrocławia
Wstrzymanie operacji szybko przełożyło się na sytuację pasażerów podróżujących do Małopolski i na Śląsk. Zakaz lądowania w Krakowie i Katowicach oznaczał, że maszyny znajdujące się już w pobliżu portów musiały pozostać w powietrzu.
Na radarach lotniczych można było obserwować samoloty krążące przez pewien czas nad regionem. Dotyczyło to między innymi rejsów wracających z popularnych kierunków wakacyjnych. Wśród wskazanych miejsc znalazły się Burgas, Palermo, Lyon oraz Rimini.
Nie wszystkie maszyny mogły czekać na możliwość lądowania w pierwotnie zaplanowanym porcie. Co najmniej jeden lot został skierowany na inne lotnisko. Samolot, który miał zakończyć podróż w Katowicach, ostatecznie wylądował we Wrocławiu.
Utrudnienia objęły więc zarówno loty kierowane do Krakowa, jak i rejsy zmierzające do Katowic. Ich skala była bezpośrednio związana z decyzją o czasowym wstrzymaniu operacji ze względów bezpieczeństwa.
Łączność z samolotem przywrócona. Ruch zaczął wracać do normy
Po ponownym nawiązaniu kontaktu z niewielkim samolotem cywilnym sytuacja zaczęła się stabilizować. Ppłk Jacek Goryszewski zapewnił, że zdarzenie zostało opanowane, a funkcjonowanie ruchu lotniczego miało stopniowo wracać do normalnego trybu.
Przywrócenie łączności pozwoliło zakończyć stan, który wcześniej wymagał wstrzymania operacji na lotniskach w Krakowie-Balicach i Katowicach-Pyrzowicach. Tym samym samoloty mogły ponownie wykonywać operacje związane z lądowaniem.
Rzecznik Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych nie przekazał jednak dodatkowych szczegółów dotyczących samego incydentu. Nie ujawnił również szerszych informacji na temat akcji przechwycenia maszyny. Potwierdził natomiast, że sytuacja została wyjaśniona i ruch lotniczy zaczął wracać do normy.
