Wypadek autokaru na Węgrzech. Relacja ocalałego pasażera. „Krzyk ludzi dookoła, wołanie o pomoc”

Pan Grzegorz był jednym z uczestników tragicznego wypadku polskiego autokaru na Węgrzech. W nocnym zdarzeniu zginęło 12 osób.

Mężczyzna trafił do szpitala wraz z dziećmi. W rozmowie z TVN24 opisał chwile z momentu katastrofy.

Pan Grzegorz podróżował z rodziną do Medjugorie w Bośni i Hercegowinie, znanego z objawień maryjnych. Pielgrzymi rozpoczęli powrót do Polski w sobotę wieczorem. Około godz. 19 zjedli ostatni obiad przed dalszą drogą. Do wypadku doszło później, w nocy z soboty na niedzielę.

Wypadek polskiego autokaru na Węgrzech. Pan Grzegorz opisał moment tragedii

Pan Grzegorz przekazał TVN24, że sam nie pamięta wielu szczegółów z chwili wypadku. W jego relacji najmocniej pozostał moment, w którym poczuł, że autobus zaczyna się przewracać, a wokół rozległy się krzyki pasażerów.

– Jestem poobijany, niewiele pamiętam. Poczułem, że autobus się przewraca. No i krzyk ludzi dookoła, wołanie o pomoc – opowiadał pan Grzegorz w rozmowie z TVN24.

Jak zaznaczył, do wypadku doszło wtedy, gdy większość osób znajdujących się w pojeździe spała. To właśnie dlatego mężczyzna ma ograniczone wspomnienia z samego początku dramatycznego zdarzenia. Pamięta przede wszystkim przewracający się autokar oraz głosy osób potrzebujących pomocy.

Pan Grzegorz odniósł się również do wcześniejszych godzin podróży. Rodzina wraz z pozostałymi uczestnikami pielgrzymki wracała z Medjugorie do Polski. Wyjazd zaplanowano odpowiednio wcześnie, ponieważ po drodze pielgrzymi mieli jeszcze inne miejsca do odwiedzenia.

– Wyjechaliśmy dość wcześnie, bo mieliśmy jeszcze inne miejsca do odwiedzenia. Około godz. 19 ostatni obiad i zaczynamy wracać do Polski – wspominał mężczyzna w rozmowie z TVN24.

Z jego relacji wynika, że nic bezpośrednio przed wypadkiem nie zwróciło jego szczególnej uwagi. Podczas dalszej drogi wielu pasażerów zasnęło. W takim momencie doszło do katastrofy na węgierskiej autostradzie.

Pasażerowie próbowali sobie pomagać. Służby szybko dotarły na miejsce

Po przewróceniu się autobusu część osób była w stanie samodzielnie wydostać się z pojazdu. Pan Grzegorz przekazał, że pasażerowie, którzy mogli działać, próbowali pomagać innym uczestnikom wypadku.

– Próbowaliśmy pomagać, ci co dali radę, bo powychodzili. Służby przyjechały bardzo szybko – relacjonował uczestnik wypadku w rozmowie z TVN24.

Mężczyzna mówił także o organizacji podróży przed tragedią. Pamięta, że kierowcy zmieniali się w czasie jazdy. Nie był jednak w stanie powiedzieć, jak często dochodziło do takich zmian.

– Raczej było wszystko w normie, w zgodzie z przepisami – ocenił pan Grzegorz w rozmowie z TVN24.

Uczestnik wypadku opowiedział również o korzystaniu z pasów bezpieczeństwa. Przyznał, że początkowo miał je zapięte. Późnym wieczorem zdecydował jednak o ich odpięciu.

Sam pan Grzegorz jest poobijany, ale – jak przekazał – on oraz jego rodzina są w dobrym stanie. Dzieci przebywają razem z nim w szpitalu. Jego żona została natomiast umieszczona w innej placówce.

W katastrofie zginęło 12 osób. Śledztwo poprowadzi prokuratura w Krośnie

Bilans wypadku jest tragiczny. W zdarzeniu, do którego doszło w nocy z soboty na niedzielę na Węgrzech, śmierć poniosło 12 osób.

Sprawą zajmą się polscy śledczy. Śledztwo dotyczące wypadku polskiego autokaru na Węgrzech ma prowadzić Prokuratura Okręgowa w Krośnie.

Relacja pana Grzegorza pokazuje jedynie perspektywę jednego z uczestników katastrofy. Mężczyzna nie potrafił odtworzyć całego przebiegu zdarzenia ani wskazać, co dokładnie doprowadziło do wypadku. Z przekazanych informacji wynika natomiast, że pamięta moment przewracania się pojazdu, krzyki pasażerów oraz próby udzielania pomocy po katastrofie.

Wypadek autokaru na Węgrzech. Relacja ocalałego pasażera. „Krzyk ludzi dookoła, wołanie o pomoc”

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *