Nawrocki wykorzystany przez oszustów. Jest nagranie, Brzoska apeluje o dotkliwe kary

Po sieci krąży spreparowane nagranie, na którym stworzona przez sztuczną inteligencję postać prezydenta Karola Nawrockiego zachęca do podejrzanych inwestycji.

Alarm podniósł prezes InPostu Rafał Brzoska, apelując do internautów o poparcie petycji w sprawie dotkliwych kar finansowych dla Mety.

Do sporu błyskawicznie włączyło się Ministerstwo Cyfryzacji, stawiając amerykańskiemu gigantowi twarde ultimatum. W tle wisi groźba kar z Brukseli sięgających setek milionów euro.

Kolejna fala oszustw uderza prosto w użytkowników Facebooka i Instagrama. Przestępcy bez większych przeszkód wykupują reklamy, które obiecują Polakom szybkie bogactwo, najczęściej pod pozorem nieistniejących programów rządowych. Przedstawiciele koncernu zasłaniają się bezradnością, ale polski biznes i rząd mówią „dość” i zapowiadają bezprecedensowe kroki prawne.

Prezydent z generatora i obietnica fortuny w kilka godzin

Oszukańczą reklamę wyemitowano z konta podpisanego jako „Samantha B Brooks”. Kusiła prostą obietnicą łatwych pieniędzy. W spreparowanym nagraniu wygenerowany komputerowo wizerunek Karola Nawrockiego przekonywał, że każdy, kto zarejestruje się w ciągu najbliższych kilku godzin, dostanie jeszcze tego samego wieczoru 4 tysiące złotych, a do końca miesiąca dojdzie do zarobków rzędu nawet 120 tysięcy.

Całość podrasowano zmyślonymi komentarzami rzekomych beneficjentów i licznikami z rosnącymi kwotami wypłat. Wszystko po to, by uwiarygodnić oszustwo. Kliknięcie przycisku „Zarejestruj się teraz” przenosiło na zewnętrzną stronę, której jedynym celem było wyłudzenie danych osobowych i oszczędności ofiar.

Prezydent nie jest pierwszą znaną twarzą, którą przechwycili oszuści. Zaledwie kilka dni wcześniej niemal identyczny schemat wykorzystał wizerunek prezesa Orlenu Ireneusza Fąfary, obiecując zyski do 4 tys. zł dziennie. Proceder wykracza jednak daleko poza Polskę. Głośnym przykładem był deepfake najpopularniejszego youtubera świata MrBeasta, który na TikToku rzekomo rozdawał iPhone’y za 2 dolary, z fałszywym znaczkiem weryfikacji dla większej wiarygodności.

Brzoska rusza z akcją „150%” i celuje w zyski big techu

Szef InPostu zareagował błyskawicznie. 

„Nowy dzień i nowy scam serwowany bez żadnych oporów przez Meta z prezydentem Karolem Nawrockim w roli głównej” — napisał na platformie X, zarzucając menedżerom koncernu bierność.

Przedsiębiorca uruchomił petycję na stronie 150proc.pl. Pomysł jest prosty. Za każdą wyświetloną fałszywą reklamę platforma miałaby zapłacić karę o połowę wyższą niż zarobek z jej emisji. Dzięki temu na publikowaniu oszustw zawsze wychodziłaby na minus, więc proceder przestałby się jej opłacać.

Pieniądze z kar trafiałyby do funduszu, z którego pomoc dostawaliby oszukani. Brzoska szacuje, że w Polsce Meta może zarabiać na tym procederze nawet kilkadziesiąt milionów złotych dziennie.

Bezsilne wyroki sądów i zablokowane konto

Konflikt Brzoski z amerykańskim koncernem ciągnie się od 2024 roku. Wizerunek przedsiębiorcy i jego żony Omeny Mensah wraca w fałszywych ofertach inwestycyjnych, czasem w grafikach pokazujących biznesmena w kajdankach. Mimo wyroku Sądu Apelacyjnego, decyzji Urzędu Ochrony Danych Osobowych i rekomendacji CERT Polska reklamy wciąż docierały do milionów odbiorców, w tym do dzieci małżeństwa.

Gdy Brzoska publicznie wymienił z nazwiska polskich menedżerów koncernu, Meta na jakiś czas zablokowała mu profil na Instagramie. Sam koncern, jak podaje PAP, nie odniósł się do pytań agencji w tej sprawie. Przedsiębiorca zapowiedział w odpowiedzi budowę szerokiego ruchu społecznego przeciwko bezkarności platform.

Siedem dni na wyjaśnienia i widmo kar z Brukseli

Do sprawy włączył się rząd. Jak wynika z listu wysłanego 18 sierpnia do Meta Platforms, do którego dotarła PAP, wicepremier Krzysztof Gawkowski zażądał od koncernu pisemnych odpowiedzi na dziewięć pytań dotyczących wykrywania oszustw i weryfikacji reklamodawców

„Oczekuję od Meta nie kolejnej deklaracji, lecz konkretnych działań” — napisał minister cyfryzacji, dając firmie tydzień na reakcję.

W rozmowie w programie WP „Tłit” wiceminister Dariusz Standerski zapowiedział, że w razie milczenia sprawa trafi do Komisji Europejskiej na podstawie aktu o usługach cyfrowych (DSA). A tamtejsze kary potrafią być dotkliwe. W grudniu 2025 roku platforma X zapłaciła 120 mln euro, sklep Temu 200 mln, a AliExpress aż 550 mln euro

Problem w tym, że Polska sama nie może na razie sięgnąć po takie narzędzie. 9 stycznia prezydent Nawrocki zawetował ustawę wdrażającą DSA, przez co polskie organy wciąż nie mają prawa bezpośrednio karać platform.

Nawrocki wykorzystany przez oszustów. Jest nagranie, Brzoska apeluje o dotkliwe kary

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *