Nietypowe zachowanie posłanki Prawa i Sprawiedliwości podczas piątkowego posiedzenia Sejmu wywołało falę komentarzy.
Gdy z mównicy przemawiał wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz, z ław PiS zaczęły dobiegać odgłosy przypominające szczekanie.
Ich autorką była, jak wynika z nagrań, posłanka Dominika Chorosińska. Sprawa może trafić przed sejmową Komisję Etyki Poselskiej, o czym pisze dziennik „Fakt”.
Do zdarzenia doszło w piątek 4 września, w trakcie debaty, której towarzyszył spór o wybór sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Nagranie z sali plenarnej szybko obiegło media społecznościowe i wywołało dyskusję o standardach parlamentarnej debaty.
Chorosińska tłumaczy się w sieci, ale nie przeprasza
Sama posłanka odniosła się do sprawy we wpisie na platformie X. Nie przeprosiła, a zamiast tego zaatakowała rządzących.
„Jedyny język jaki rozumieją Donald Tusk i Władysław Kosiniak-Kamysz to szczekanie psów z Kłodzka” — napisała.
Posłanka nawiązała w ten sposób do nagłaśnianej przez PiS sprawy, którą partia wiąże z Platformą Obywatelską.
Zamiast wyciszyć emocje, wpis tylko je podsycił i sprowadził na Chorosińską kolejną falę krytyki, zarówno ze strony polityków koalicji rządzącej, jak i komentatorów, którzy zaczęli publicznie zastanawiać się nad kulturą debaty w parlamencie.
Reakcje wicepremiera i polityków PiS
Do zachowania posłanki odniósł się sam Kosiniak-Kamysz.
„Osiem lat rządzili państwem. Dziś ich wkład w debatę konstytucyjną to szczekanie z ław poselskich. Trudno o bardziej wymowny obraz politycznej degradacji i upadku całego PiS” — ocenił wicepremier.
Co ciekawe, krytyka popłynęła też z szeregów samej partii. Europoseł i wiceprezes PiS Tobiasz Bocheński w rozmowie na antenie Polsat News wyraźnie zdystansował się od zachowania koleżanki.
„Mogę przeprosić. Nie powinno mieć to miejsca” — powiedział.
Dodał, że choć standardy debaty się obniżyły, nie powinno się poddawać złym tendencjom, lecz mierzyć wyżej.
Szefowa komisji etyki: to urąga wszelkim standardom
Możliwe konsekwencje wobec posłanki zapowiedziała w rozmowie z „Faktem” przewodnicząca Komisji Etyki Poselskiej Elżbieta Burkiewicz, reprezentująca klub Centrum.
„Czekamy na wniosek, żeby zająć się tą sprawą. Jeżeli nikt jej nie zgłosi, to taki wniosek skieruje pewnie mój klub” — powiedziała dziennikowi.
Zwróciła też uwagę, że warto przeanalizować nagrania z kamer i sprawdzić, czy podobnych odgłosów nie wydawali także inni posłowie, bo dobiegały one z różnych części ław.
W tej samej rozmowie przewodnicząca nie kryła, że uznaje zachowanie parlamentarzystki za niedopuszczalne.
„Pani poseł Chorosińska przynosi wstyd Sejmowi i pozostałym posłom. Nawet jeśli ktoś ma odmienne poglądy od osoby, która w danym momencie przemawia z mównicy, w żadnym wypadku nie usprawiedliwia to takiego zachowania” — stwierdziła w „Fakcie”.
Jak dodała, poseł nie ma prawa zachowywać się w ten sposób, bo urąga to wszelkim standardom, a takie zachowanie należy stanowczo i z całą mocą potępić.
