Sędziowie pominięci przez prezydenta przy awansach ponieśli porażkę w pierwszej instancji. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie odrzucił ich skargi, uznając, że powoływanie sędziów należy do konstytucyjnych prerogatyw głowy państwa i pozostaje poza kontrolą sądownictwa administracyjnego. Sprawa, szeroko komentowana w środowisku prawniczym, trafi teraz do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Jako pierwszy opisał ją portal Gazeta.pl.
Spór dotyczy odmowy awansów dla 46 sędziów sądów powszechnych, którą prezydent Karol Nawrocki ogłosił w połowie listopada 2025 roku. Co najmniej kilkunastu z nich zaskarżyło tę decyzję do warszawskiego WSA, domagając się unieważnienia prezydenckich postanowień i wręczenia im nominacji. Sąd konsekwentnie odrzucał jednak kolejne skargi, uznając, że ze względów ustrojowych sprawa nie należy do sądów administracyjnych.
Prezydencka prerogatywa poza kontrolą sądów
W uzasadnieniu czerwcowego wyroku, którego treść poznano później, WSA szczegółowo opisał rolę głowy państwa. Jak czytamy w orzeczeniu, prezydent, powołując sędziego, działa jako najwyższy przedstawiciel państwa, kształtuje personalnie władzę sądowniczą i jest przy tym związany jedynie normami konstytucyjnymi. Zdaniem sądu taka decyzja nie należy do sfery administracji publicznej, którą kontrolują sądy administracyjne, lecz stanowi prezydencką prerogatywę, w której głowa państwa jest samodzielna.
Sąd zastrzegł, że nie oznacza to pełnej dowolności, bo prezydenta wiążą wartości zapisane w konstytucji, jednak tej kwestii nie może rozstrzygnąć sąd administracyjny, co podnosiła również Kancelaria Prezydenta. Rozstrzygnięcia są nieprawomocne, a co najmniej dwóch sędziów zaskarżyło je już do NSA.
Nawrocki zarzuca sędziom kwestionowanie prawa
Prezydent nie krył powodów swojej odmowy.
– Nie będę dawał awansów tym sędziom, którzy kwestionują porządek konstytucyjno-prawny Rzeczpospolitej, tym sędziom, którzy słuchają złych podszeptów ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka, który zachęca sędziów do kwestionowania porządku konstytucyjno-prawnego – tłumaczył Karol Nawrocki.
Zapowiedział też twardy kurs na przyszłość.
– Odsyłamy nominacje sędziowskie, brak zgody przez najbliższe pięć lat. Żaden sędzia, który kwestionuje konstytucyjne uprawnienia prezydenta, polską konstytucję i polski system prawny, nie może liczyć na nominację – dodał.
Skarżący odpierają te zarzuty. Jeden z nich podkreślał, że nigdy nie kwestionował statusu innych sędziów i na co dzień orzekał w składach z osobami powołanymi przy udziale zreformowanej KRS.
Podpisany list ws. TSUE powodem braku nominacji
Jak ustalił portal Onet, wśród pominiętych jest 38 sędziów rejonowych, którzy starali się o awans do sądów okręgowych. Portal zaznacza, że nie ma wśród nich znanych sędziów krytykujących wcześniejsze działania PiS w wymiarze sprawiedliwości. To w większości szeregowi orzecznicy, których zdaniem Onetu prezydent pominął tylko za podpisanie listów dotyczących sytuacji w sądownictwie.
Powodem miał być przede wszystkim apel z 2021 roku, pod którym podpisało się kilka tysięcy sędziów. Domagali się w nim respektowania orzeczeń TSUE, które podważały reformy sądownictwa autorstwa Zbigniewa Ziobry. Przypomnijmy, że unijny trybunał uznał wtedy Izbę Dyscyplinarną Sądu Najwyższego za niespełniającą wymogów niezależności.
Spór wokół Krajowej Rady Sądownictwa
Tłem całej sprawy pozostaje trwający od lat spór o Krajową Radę Sądownictwa, która przedstawia prezydentowi wnioski o powołanie sędziów. W grudniu 2017 roku, głosami posłów PiS, uchwalono ustawę kończącą kadencję piętnastu sędziów zasiadających wówczas w Radzie.
Od tego czasu sędziów do KRS wybierają posłowie, co budziło poważne wątpliwości co do niezależności tej części składu, ponieważ wcześniej wskazywało ich wyłącznie środowisko sędziowskie. Sytuacja zaczęła się zmieniać w maju bieżącego roku, gdy Sejm wybrał piętnastu nowych sędziów-członków Rady. Trzynastu z nich zgłosiły kluby koalicji rządzącej, ale wszyscy zostali wcześniej wyłonieni przez zgromadzenia sędziów.
